Pierwszy pełnometrażowy polski film na temat zmian klimatu. Dokument w reżyserii Łukasza Bluszcza opowiada o degradacji środowiska w polskich realiach. 

Na początku filmu, reżyser zwraca uwagę na pozornie banalne aspekty, takie jak kolejne zagrożone gatunki na dnie oceanu. Jednak to właśnie ten banał rodzi poważne konsekwencje. Badacze jasno podkreślą, iż część gatunków, jeśli tylko temperatura nieco wzrośnie nie będzie się w stanie dostosować do nowych warunków życia. „cieplejsze wody mamy gorzej z zimniejszymi” … „ale co nas obchodzi los arktycznych żyjątek przecież giną codziennie, przeważnie bez bezpośredniej ingerencji człowieka i nigdy nie wpłynęło to na los ludzi, czy tym razem też tak będzie? A co jeśli będzie inaczej” – mówi dr. Piotr Kukliński.

W kolejnych minutach filmu, Bluszcz zabiera nas do Afryki. Pokazuje afrykańskie kraje borykające się z katastrofami klimatycznymi. Budynki mieszkalne zagrażające życiu mieszkańców. Zbyt intensywne opady deszczu przyczyniające się do powstawania niebezpiecznych osuwisk. Negatywnych konsekwencji jest wiele. Jednak nawet tam w obliczu ogromnego zagrożenia,reżyser znajduje drobne, ale pozytywne aspekty. Przykładem jest polska straż pożarna,która szkoli powstający w Kenii zespół młodych strażaków, mających ratować ludzkie życie.

Bluszcz jasno pokazuje początki klimatycznej katastrofy, i wskazuje na XIX wiek, dokładnie na początki rewolucji przemysłowej. Później pojawia się silnik parowy, ludzie masowo przenoszą się ze wsi do miast,a priorytetem dla wieku z nich staje się wygodne życie. Siłą napędową tego zjawiska są - paliwa kopalne, z jednej strony podstawa życia, z drugiej bezwzględna przyczyna degradacji środowiska naturalnego..

Barbórka, kiedyś jeden z najważniejszych dni w Polsce, święto w górnictwie. Dokument zabiera nas na obchody święta "czarnego złota" do Wałbrzycha miejsce gdzie od 16 lat nie wydobywa się już węgla, ale gdzie  można usłyszeć wiele utopijnych nadziei na ponowne otwarcie kopalń. Z ust byłych górników padają hasła: „ to jest coś” , „nasze polskie”, ‘’jest jak rodzina”, jednak to tylko mrzonki dotyczące węgla.

Pewien etap jest już za nami, kończy się pewna epoka. Polskie kopalnie mają problem z konkurencyjnością, pokłady są zbyt głęboko umiejscowione, aby ich wydobycie miało sens. Przykładem jest działająca od 100 lat kopalnia w Jankowicach, gdzie kiedyś wydobywano na poziomie 400, potem 600, dziś już na 900 m. ,,Kopiemy coraz głębiej, a więc praca w coraz wyższych temperaturach (40 stopni), coraz więcej zagrożeń, a w konsekwencji droższy węgiel. Taniej jest wydobyć węgiel w Kazachstanie, załadować na pociąg i zawieźć na Śląsk i z dużą marżą sprzedać, niż wydobycia po kosztach.” Ilości wydobywanego węgla spadają z roku na rok, w roku 90 było to 140 mln t, w 2005 93 mln t, a w 2015 tylko 65 mln. Bez wątpienia Polska węglem stoi, 80% naszej energetyki oparta jest na węglu, więc niż w jakimkolwiek innym kraju w Europie.

Co niesie za sobą kolejne konsekwencje, w postaci smogu. Polska jest brudnym punktem na mapie  Europy. To polskie miasta należą do czołówki najbardziej zanieczyszczonych miejsc. I trzeba coś zrobić, żeby było lepiej!  Jedną z inicjatyw jest Smogathon, organizacja chce walczyć ze smogie za pomocą nowoczesnych technologii. Dzięki konsekwencji i upartości organizacja przyczyniła się do wprowadzania norm jakości dla domowych kotłów w województwie małopolskim.

Optymizm Bluszcza nie trwa jednak zbyt długo, po chwili pokazuje scenę na polskiej wsi, gdzie grupa rolników zainwestowała sporo środków w budowę elektrowni wiatrowej. Dziś czują się oszukani przez polski rząd obiecujący szybką możliwość spłaty kredytu głównie za sprawą „stały cen” i stałych dochodów pochodzących z energii wiatru. Warunki się zmieniają, nowe warunki to obniżka cen i jak sami rolnicy mówią NÓŻ w SERCE. Jasno podkreślą, że być może czeka ich rozbiórka tej kosztowej i nie mającej przy obecnym ustawodawstwie szans na zwrot, inwestycja.

Polska musi iść w kierunku energetyki odnawialnej. Polacy powinni wiedzieć, że ekologia się opłaca a opór węglowy tak naprawdę sprawia, że stoimy w miejscu. Trzeba jasno powiedzieć: paliwa kopalne to część przeszłości, nie dająca żadnych perspektyw.

Lato 2015 roku to jedno z największych w historii zagrożeń dla polskiej energetyki. Rząd decyduje się na 20 stopień zasilania, z każdej strony media publikują informacje o awariach i konieczności wprowadzenia licznych ograniczeń, tak aby nie doszło do załamania w gospodarce.

Tylko prawda jest taka, że nasz świat nie lubi ograniczeń, jest coraz większa liczba ludności, zwiększają się potrzeby konsumpcyjne, a z roku na rok pokłady paliw kopalnych stają się coraz mniejsze.

W Polsce potrzebujemy dużo energii, głównie w przemyśle i transporcie, jednak największym wampirem energetycznym są domy mieszkalne. Stare budownictwo, w którym mieszkają wciąż milony Polaków, potrzebuje modernizacji. Ścieramy się z problemem ubóstwa energetycznego, sytuacji w której duża część domowego budżetu przeznaczona jest na energię.

Z propozycją rozwiązania sytuacji wyszedł Artur Konieczny, słynny polski architekt, jego własny dom, zwany domem Arka, jest jak sam go nazywa domem optymalnym, niepotrzebującym zbyt dużych zasobów energetycznych. Koszty domu pochłonęły spory budżet architekta. Dziś stawa przed sobą wyzwanie: „ambitne domy dla masowych klientów”. W 201… powstały pierwsze budynki zaprojektowane przez Koniecznego. Przyszłość energetyczna Polski należy do takich ludzi jak Konieczny, czy Malinkiewicz (kolejny pozytywny przykład pokazany w punkcie krytycznym prace zespołu Olgi Malinkiewicz nad perowskitami – materiałem mającym zastąpić krzem w produkcji ogniw fotowoltaicznych), to oni budują naszą niezależność i pokazują jak konieczne są zmiany w sposobie myślenia i postępowania człowieka.

Film napawa optymizmem, pokazuje wiele pozytywnych działań i realnych do wprowadzenia rozwiązań, dających szansę na poprawę stanu środowiska. Nie ma jednoznacznych wskazań na konkretne instytucje, raczej na pojedyncze jednostki, mające możliwość wprowadzania zmian w drobnych postawach każdego dnia.